Środa, 26 Styczeń 2022

Zbigniew Kuźmiuk: mamy nadzieję, że w PE nastąpi zwrot w prawo

22.03.2019, 12:40 Aktualizuj: 23.03.2019, 10:43
© European Union 2018 - Source: EP/Sebastien Pirlot
© European Union 2018 - Source: EP/Sebastien Pirlot

Osiągnięciem Parlamentu Europejskiego są zaawansowane prace nad budżetem na lata 2021-71 i w tym kontekście uchwalony ponad podziałami politycznymi sprzeciw wobec cięć w dwóch najważniejszych politykach: spójności i Wspólnej Polityce Rolnej – ocenił europoseł Zbigniew Kuźmiuk (PiS/EKR). Za niepowodzenie uznał to, że nie udało się zakończyć negocjacji w sprawie budżetu i wypracować gotowego projektu. Do osobistych osiągnięć zaliczył przygotowanie opinii dla komisji rolnictwa, dotyczącej wielkości środków na rolnictwo i dopłat bezpośrednich.

Europoseł, który będzie znów kandydował do PE z listy PiS na Mazowszu, wyraził nadzieję, że po majowych wyborach w Parlamencie Europejskim nastąpi zwrot w prawo, ponieważ jego zdaniem konieczny jest poważny namysł nad przyszłością Unii i powrót do korzeni.

PAP: Co w Pana ocenie udało się osiągnąć Parlamentowi Europejskiemu, a czego nie udało się osiągnąć, w kadencji 2014-2019?
 
Zbigniew Kuźmiuk: Przede wszystkim w Parlamencie Europejskim zaawansowane są prace nad stanowiskiem dotyczącym nowej perspektywy finansowej na lata 2021-27. Projekt Komisji Europejskiej w oczywisty sposób jest niesatysfakcjonujący dla Parlamentu, chodzi o wyraźne zmniejszenie rozmiarów budżetu w związku z odejściem Wielkiej Brytanii i innymi kłopotami. Zdaniem PE ten budżet powinien odpowiadać przynajmniej 1,3 proc. PKB 27 krajów członkowskich, różnica w stosunku do propozycji KE wynosi ok. 200 mld euro. To jest twarde stanowisko PE, osiągnięte ponad podziałami politycznymi. Sprawy budżetowe można zaliczyć zarówno do sukcesów, jak i niepowodzeń tej kadencji. Niepowodzeniem jest to, że w tej kadencji PE nie udało się zakończyć negocjacji, by nasi następcy przejęli gotowy projekt dotyczący finansowania, i pewnie ten spór będzie się toczył późną jesienią, a kto wie, czy nie dopiero w następnym roku, bo kraje będą chciały poczekać na nową KE.
 
Stanowisko PE zawiera wyraźny sprzeciw wobec cięć w dwóch najważniejszych politykach: spójności i Wspólnej Polityce Rolnej, co zostało uchwalone miażdżącą większością głosów. Dla nas te sprawy są fundamentalnie ważne. Tak się składa, że ja przygotowywałem opinię dla komisji rolnictwa dotyczącą właśnie wielkości środków na rolnictwo i wyrównania dopłat bezpośrednich dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej. I to stanowisko zostanie zaakceptowane na komisji rolnictwa, ale nie będzie już poddane pod głosowanie przez Parlament. Tak uznano w sytuacji, kiedy negocjacje nad budżetem zostały zawieszone. Jednak ponad podziałami politycznymi udało się przyjąć te dwie rzeczy ważne z punktu widzenia polskiego rolnictwa.

Przypomnę, że Komisja zaproponowała cięcia rzędu 32 mld euro, jeżeli chodzi o pierwszy filar WPR, czyli dopłaty bezpośrednie, i prawie 27 mld euro, jeśli chodzi o II filar, czyli politykę rozwoju obszarów wiejskich. W PE jest zdecydowany sprzeciw; chcemy, aby środki na WPR pozostały na dotychczasowym poziomie. Jest też wezwanie Komisji wprost do wyrównania poziomu dopłat w następnej perspektywie. Powoli jako kraj członkowski zyskujemy argument, że to po prostu dyskryminacja. Polska w negocjacjach przedczłonkowskich zgodziła się na tę nierówność, bo miała niewielkie podstawy do ubiegania się o dużą pulę dopłat. Poziom produkcji rolnictwa był tak niski (co pozostało po początku lat 90. kiedy rolnictwo zdewastowano), że musieliśmy się z tym pogodzić, ale to miało być przejściowe, do 2013 roku. Niestety ta „przejściowość” się utrzymuje, a w związku z wyrównywaniem się kosztów wytwarzania w rolnictwie i funkcjonowania polskich rolników na wspólnym rynku coraz bardziej przejawia się ta nierówność i dyskryminacja. Posługujemy się już tym terminem w PE. Myślę, że w negocjacjach końcowych polski rząd będzie używał argumentu, że jeśli ta nierówność nie zostanie usunięta, to po prostu idziemy do Trybunału Sprawiedliwości UE z tą sprawą.
 
- Co postrzega Pan jako osobisty sukces? Co udało się Panu zrobić dla Polski, dla swojego regionu?
 
- Do swoich osobistych sukcesów zaliczam tę przyjętą opinię. Nie było to łatwe. Jestem związany z trzecią co do wielkości frakcją w PE, a dominujący są EPL i i socjaliści, ale ta opinia została przegłosowana miażdżącą większością. Mam satysfakcję, że udało się pozyskać sojuszników i u chadeków, i u socjalistów, i u Zielonych.

Jeśli chodzi o sprawy regionu, to region mazowiecki, który reprezentuję, dzięki staraniom nowego polskiego rządu został podzielony na dwie jednostki statystyczne, tzw. NUTS - jeden to obwarzanek mazowiecki, drugi to stolica z paroma powiatami naokoło. Nie wiem, dlaczego czekano z tym tak długo, mam na myśli poprzedników. W przypadku mazowieckiego chodzi o duże pieniądze, szacujemy, że ok. 3 mld euro, gdy ten „obwarzanek”, który do tej pory funkcjonował w najbogatszym województwie mazowieckim i miał przez to znacznie mniejsze środki z UE, zostanie potraktowany podobnie jak warmińsko-mazurskie, lubelskie, podlaskie, czy świętokrzyskie. W trudniejszej sytuacji będzie część warszawska, bo ona po tym podziale ma PKB w stosunku do średniej unijnej na poziomie 150 proc., więc na wielkie pieniądze z polityki regionalnej nie będzie mogła liczyć.

- Jakie są według Pana priorytety dla PE na kolejną kadencję?
 

- Chodzi o poważny namysł nad przyszłością Unii. Pojawiają się pomysły, ostatnio prezydent Emmanuel Macron przedstawił list ze swoimi pomysłami, ale moim zdaniem to wszystko są po prostu ekstrawagancje. Potrzebne jest przede wszystkim wyciągnięcie wniosków z tego, co się dzieje na naszych oczach, czyli odejścia Wielkiej Brytanii. Przez dwa lata w tej sprawie nie zrobiono nic, nie ma jakiejkolwiek pogłębionej analizy, dlaczego tak się stało. Uznano, że tak musi być, nie zastanawiamy się, idziemy dalej. Tylko gdzie idziemy? W przepaść? Po pierwsze konieczny jest powrót do poważnej analizy i wyciągnięcie wniosków. Po drugie powrót do korzeni. Jeżeli tego powrotu nie będzie, tzn. do tych czterech wolności: swoboda przepływu towarów, kapitału, usług i ludzi, to oznacza złamanie zasady solidarności.

W 2004 roku kraje zachodnie uzyskały gigantyczne przewagi konkurencyjne, wchodząc na rynki krajów Europy Środkowo-Wschodniej, korzystają z nich do tej pory i - chociaż dzięki naszej postawie te przewagi są z roku na rok coraz mniejsze – dominują, jeśli chodzi o przepływ towarów i przepływ kapitału. Gdzie się nie rozejrzymy w Polsce, to mamy zachodni supermarket i zagraniczny bank. Natomiast gdy kraje Europy Środkowo-Wschodniej krok po kroku budowały swoje przewagi konkurencyjne w usługach i np. Polska zbudowała sektor transportu ciężarowego od zera do drugiej potęgi transportowej w Europie, to przeforsowano wbrew naszemu stanowisku dyrektywę o pracownikach delegowanych, a teraz próbuje się to jeszcze przenieść na transport towarowy, twierdząc, że robimy nieuczciwą konkurencję. Przeforsowano to tylko dlatego, że użyto metod, powiedziałbym, siłowych i nie rozmawialiśmy poważnie - bo nie było specjalnie z kim - o tym, co powinno być istotą i przyszłością UE.

Dyskusja o podstawowych wolnościach jest potrzebna także dlatego, że widzimy narastająca falę konfliktów. I to nie chodzi o konflikty między krajami Zachodu i umownie krajami Wschodu, ale między samymi założycielami UE. Ten narastający konflikt między Włochami i Francją jest coraz dziwniejszy, tendencje odśrodkowe w poszczególnych krajach członkowskich w Europie Zachodniej, nieprawdopodobna frustracja na tle nieograniczonej do niedawna imigracji. Z tym wszystkim przyszłe instytucje muszą się zmierzyć i to na poważnie. Myślę, że powoli nawet najwięksi zwolennicy integracji odchodzą od tej zasady, która została sformułowana parę lat wcześniej i którą skwapliwie powtórzył Donald Tusk, że na problemy Europy - więcej Europy. To prowadzi nas na manowce.
 
- W jaki sposób politycznie zmieni się Parlament Europejski - i czy w ogóle się zmieni - w kolejnej kadencji?
 

- Analizując to, co się dzieje w poszczególnych krajach członkowskich, mamy nadzieję, że nastąpi pewien zwrot w prawo. Na ile będzie głęboki, zobaczymy. Myślimy, że także chadecja będzie musiała zmienić postępowanie, bo skręciła bardzo w lewo, coraz mniej było w niej chadecji, a coraz więcej lewicy. Dzięki nieformalnemu porozumieniu stworzyła większość w Parlamencie i tak się układała również większość w innych instytucjach. Zwrot w prawą stronę daje pewną nadzieję UE, że wyjdzie ze swoistego korkociągu, w którym się znalazła.
 
- Czy będzie się Pan ubiegał o reelekcję? Jakie są Pana motywacje?
 

- Startuję z trzeciego miejsca na tzw. Mazowszu drugim, a więc poza Warszawą z tego samego ugrupowania, z PiS. Chciałbym dokończyć sprawy, zająć się tak jak do tej pory pracą w komisji rolnictwa i pilnowaniem tych spraw, niesłychanie ważnych dla Polski. Będziemy mieć przedłożenia w sprawie zaprogramowania środków, które Polsce zostaną przyznane; muszą one być przeorientowane na średnie i mniejsze gospodarstwa, jeżeli mamy się specjalizować w produkcji dobrej, zdrowej żywności. Mamy na to pomysły, na pewno w kampanii wyborczej je ogłosimy. Chciałbym też kontynuować pracę w komisji budżetowej.

- Kto był Pana zdaniem najbardziej pracowitym polskim europosłem kadencji 2014-2019?
 

- W oczywisty sposób będę optował za osobą z naszej delegacji. Absolutnie na to zasługuje pani Anna Fotyga, która jest m.in. szefową Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony (SEDE) w komisji spraw zagranicznych. Wzięła na siebie niezwykle odpowiedzialny odcinek. Jej praca zasługuje na szczególną uwagę, bo mimo lewicowego spojrzenia tego parlamentu swoimi formalnymi i nieformalnymi działaniami oraz rzetelną pracą doprowadziła do uchwalenia przez PE paru stanowisk bardzo ostrych w stosunku do Rosji. To jest i sprawa aneksji Krymu, i wojny w Donbasie, zagrożenia cybernetycznego. Jej praca przyczyniła się do uświadomienia środowiskom lewicowym, że nie można machać ręką na zagrożenia ze strony rosyjskiej, że one są poważne, a Rosja krok po kroku w sposób bezwzględny je realizuje. Myślę, że wielu niedowiarkom otworzyła oczy i to jest ogromna praca.

Rozmawiała: Bożena Kuzawińska
 
kar/ woj/

PLIKI COOKIES

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.