Wtorek, 28 Września 2021

Ambasador Polski przy UE w PE: kryzys migracyjny na granicach z Białorusią został zaplanowany

02.09.2021, 11:15 Aktualizuj: 03.09.2021, 06:00
Stały Przedstawiciel Polski przy UE Andrzej Sadoś © European Union 2021 - Source : EP
Stały Przedstawiciel Polski przy UE Andrzej Sadoś © European Union 2021 - Source : EP

Nie ma wątpliwości, że kryzys migracyjny na granicach z Białorusią został zaplanowany i systemowo zorganizowany przez władze białoruskie. Jedność i wielowymiarowe wsparcie ze strony UE i jej państw członkowskich jest kluczem do skutecznego reagowania na wyzwanie rzucone przez Mińsk – powiedział w PE w Brukseli Stały Przedstawiciel Polski przy UE Andrzej Sadoś.

„Jest oczywiste, że reżim (Alaksandra) Łukaszenki testuje odporność Unii Europejskiej. (…) Nie ma wątpliwości, że kryzys migracyjny na granicach z Białorusią został zaplanowany i systemowo zorganizowany przez władze białoruskie. Instrumentalne wykorzystywanie migrantów i narażanie ich na niebezpieczeństwo w celu realizacji celów politycznych jest rażącym naruszeniem praw człowieka i prawa międzynarodowego. Kwalifikuje się również jako hybrydowy atak na Unię Europejską i zagrożenie dla naszego wspólnego bezpieczeństwa i stabilności” – powiedział polski ambasador podczas debaty na ten temat w komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego.

Dodał, że częścią tego hybrydowego ataku jest zorganizowana kampania dezinformacyjna Białorusi i Rosji. „Jej celem jest zdyskredytowanie naszych krajów i wysiłków na rzecz ochrony granic i zasianie podziałów w Europie. (…) Jedność i wielowymiarowe wsparcie ze strony UE i jej państw członkowskich jest kluczem do skutecznego reagowania na wyzwanie rzucone przez Mińsk. W naszym wspólnym interesie jest wysłanie światu jasnego sygnału, że przejście przez Białoruś nie funkcjonuje. Nie chodzi o obronę przed migrantami, ale o pozbawienie Białorusi instrumentu destabilizacji" – wskazał Sadoś.

Jak podkreślił, Polska jest gotowa zapewnić wszelką niezbędną ochronę osobom zgodnie z międzynarodowym prawem dotyczącym uchodźców, ale jednocześnie musiała podjąć niezbędne działania, aby zapobiec dalszej nielegalnej imigracji i zabezpieczyć zewnętrzne granice UE.

Przedstawiciele Litwy i Łotwy podczas debaty również skrytykowali działania władz białoruskich w sprawie migrantów. W imieniu Łotwy podczas debaty wypowiedziała się Zanda Kalnina-Lukaszevica, sekretarz w MSZ tego kraju.

„To atak hybrydowy reżimu Łukaszenki. Sytuacja na granicy jest wyzwaniem dla bezpieczeństwa Łotwy i UE. Celem Białorusi jest zdestabilizowanie sytuacji w regionie. Łukaszenka chce też uchylenia unijnych sankcji” - mówiła.

Kalnina-Lukaszevica dodała, że osoby z państw trzecich, np. Iraku, przyjeżdżają na Białoruś jako turyści, a następnie są transportowane na granice z UE. „Władze Białorusi często zabierają im dokumenty i uniemożliwiają powrót do krajów pochodzenia” – zaznaczyła.

Wiceminister spraw zagranicznych Litwy Mantas Adomenas podkreślał, że Łukaszenka stara się utrzymać u władzy, atakując kraje sąsiedzkie. „Stara się zdestabilizować kraje członkowskie. Możemy powiedzieć, że to państwo kryminalne, które stara się wywierać presję na kraje sąsiednie. Mówimy o nielegalnej migracji. Tym instrumentem posługuje się Łukaszenka, wysyłając imigrantów do krajów sąsiednich. To instrumentalizacja nielegalnej migracji w celu wywierania presji” – powiedział. Dodał, że w odpowiedzi potrzebne są nowe sankcje UE.

Głos w debacie zabrali też polscy europosłowie. Europosłanka Anna Fotyga (PiS) powiedziała, że już dwa miesiące temu podczas sesji plenarnej PE mówiła o kryzysie na granicy litewsko-białoruskiej, który następnie został przeniesiony także na granice Białorusi z Polską i Łotwą. "Już wówczas ostrzegałam, że kryzys ten jest ekstremalnie niebezpieczny i szczególnie delikatny. Co więcej, niedługo rozpoczną się ćwiczenia wojskowe Zapad, przygotowywane i prowadzone wspólnie przez sztaby generalne Białorusi i Rosji"- mówiła Fotyga.

Zwróciła uwagę, że manewry odbędą się w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską. "Stąd oficjalne wypowiedzi czterech premierów regionu, w tym polskiego, stąd zaniepokojenie NATO. Także w Unii musimy przestać być naiwni" – mówiła polska eurodeputowana. Jak wskazała, obecna sytuacja na granicy z Białorusią już teraz wpisuje się w scenariusz ćwiczeń Zapad-2021, w ramach których w stronę polskiej granicy z Białorusią przerzucane są rosyjskie wojska; przypomniała, że w przeszłości w ramach tych manewrów ćwiczone było uderzenie nuklearne na Polskę i inne państwa UE.

Europoseł Andrzej Halicki (PO) przekonywał, że jest oczywistością, iż granica zewnętrzna Unii Europejskiej musi być skutecznie chroniona. "Myślę, że w tej sprawie mamy konsensus ponad politycznymi podziałami. Musimy mówić o tym głośno i wyraźnie, także apelując o codzienną koordynację działań rządów polskiego, litewskiego, łotewskiego z instytucjami i agencjami europejskimi. Taki jest wymóg tej chwili. Codzienna koordynacja jest niezbędna" - powiedział.

Zdaniem europosła "zorganizowany szmugiel ludzi przez Łukaszenkę jest kolejną jego zbrodnią na liście przestępstw, które od roku obserwujemy". "Nie byłoby kolejnych zbrodni, gdybyśmy reagowali jako Wspólnota szybciej, mocniej i bardziej zdecydowanie. Przed rokiem mówiliśmy o ukradzionych wyborach (prezydenckich na Białorusi - PAP), później o terrorze wobec obywateli białoruskich, porwanym samolocie lecącym do jednej ze stolic naszych państw. Dzisiaj mamy mafijny proceder z opłatami za szmugiel przez naszą zewnętrzną granicę. Czas najwyższy oprócz sankcji, oprócz mocnych, politycznych stanowisk, na działania o charakterze prawnym. Łukaszenka powinien stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości w Hadze. Mamy na to możliwe działania prawne i powinniśmy to wykorzystać. Nie można pozwolić na to, by ten terrorysta dalej szantażował wspólnotę europejską kolejnymi zagrożeniami" - dodał Halicki.

Według europosła Witolda Waszczykowskiego (PiS) nie ma wątpliwości, że zaplanowana akcja hybrydowa przeciw UE to odwet za sankcje nałożone na Białoruś. "Te działania są dobrze zorganizowane, ludzie dużo płacą za bilety lotnicze, wizy, hotele, transport na granice. Wiemy, że około 10 tysięcy osób czeka, by dotrzeć przez Polskę do Niemiec, Szwecji i innych krajów" - zauważył. Były szef MSZ powiedział także, że te działania nie mogłyby być realizowane bez wsparcia Rosji. Wspomniał również o ćwiczeniach Zapad-21, które są zagrożeniem i potencjalną prowokacją. "Potrzebujemy konkretnej odpowiedzi, dyskusji na sesji plenarnej i rezolucji, która będzie mówiła o tym, co się dzieje, i nawołuje do sankcji" - podsumował Waszczykowski.

Europoseł Lewicy Robert Biedroń, który jest szefem delegacji PE ds. stosunków z Białorusią, podkreślał, że od lipca odnotowywany jest gwałtowny wzrost nielegalnej migracji z Białorusi na Litwę, Polskę i Łotwę. "Tysiące ludzi utknęło na granicach UE. Ta nikczemna instrumentalizacja migrantów przez białoruski reżim to rodzaj wojny hybrydowej, której celem jest zemsta Łukaszenki za czwarty pakiet unijnych sankcji" - powiedział.

Biedroń przekonywał, że zaistniały kryzys to wyzwanie nie tylko dla Litwy, Polski czy Łotwy, ale i dla całej UE. "Dlatego Unia powinna niezwłocznie przygotować piąty zestaw sankcji, które wymierzone byłyby w znacznie większą liczbę podmiotów i urzędników odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka na Białorusi, w tym za organizację nielegalnej migracji do wschodnich państw członkowskich UE. Sytuacja na pograniczu Polski i Białorusi jest dramatyczna. Ponad 30 migrantów koczuje na granicy od trzech tygodni, ponieważ polskie władze odmawiają im dostępu do terytorium Polski, pomocy prawnej, medycznej, a nawet żywności i wody" - mówił.

luo/ akl/ kic/

PLIKI COOKIES

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.