Komisarz ds. budżetu Piotr Serafin przestrzegł przed cięciami w unijnym budżecie na lata 2028-34. Jak przekonywał, bardziej oszczędny budżet niekoniecznie jest nowocześniejszy, a cięcia w wydatkach na poziomie UE mogą oznaczać przerzucenie kosztów na budżety krajowe.
Serafin odniósł się na dorocznej konferencji na temat unijnego budżetu w Brukseli do wezwań, aby zmniejszyć wielkość projektowanego budżetu UE na kolejną tzw. siedmiolatkę. Takie postulaty pojawiają się wśród części stolic. W ocenie kanclerza Niemiec Friedricha Merza obecna propozycja budżetowa jest „abstrakcyjnie wysoka” i musi zostać zmniejszona.
Komisarz ds. budżetu zwrócił uwagę na związek między budżetem oszczędnym a nowoczesnym. - Innymi słowy, jest to związek między tym, „ile”, a tym, „na co”. Prawda jest taka, że bardziej oszczędny budżet UE niekoniecznie musi być nowocześniejszy. Istnieje bowiem ryzyko, że te nowe, nowoczesne elementy zostaną okrojone jako pierwsze - podkreślił.
Serafin wyjaśnił, że bardziej oszczędny budżet UE niekoniecznie musi być też tańszy dla unijnych podatników. - W wielu obszarach alternatywą dla wydatków unijnych wcale nie jest brak jakichkolwiek wydatków. Jest nią finansowanie z budżetów krajowych - powiedział.
Jak zaznaczył, inwestycje w obronność, bezpieczeństwo energetyczne czy badania i rozwój i tak będą musiały zostać w ten czy inny sposób sfinansowane.
- Wybór sprowadza się do tego, czy zrobimy to osobno, czy razem. Zbyt często brak spójnego podejścia oznacza wyższy rachunek: większe powielanie działań i mniejsze korzyści skali. W takich przypadkach wspólne wydawanie pieniędzy jest nie tylko bardziej efektywne. Jest również tańsze - przekonywał polski komisarz.
Po unijnym szczycie z 18 i 19 czerwca premier Donald Tusk powiedział, że głos Merza był odosobniony podczas debaty przywódców państw UE. Jak ocenił, Niemcy nie osiągną sukcesu, jeśli chodzi o zmniejszenie nowego budżetu Unii, a kluczowe dla Polski wspólna polityka rolna i polityka spójności mają poparcie „przygniatającej większości” krajów.
Komisja Europejska zaproponowała w lipcu 2025 r., by nowy budżet wyniósł 1,76 bln euro w cenach z 2025 r. (1,98 bln euro w cenach bieżących). Miałby to być największy budżet w historii UE, ale po uwzględnieniu inflacji jego udział w unijnym dochodzie narodowym brutto (DNB) wzrósłby tylko z 1,1 do 1,26 proc.
Cypr, który sprawował prezydencję w minionym półroczu, zaproponował redukcję budżetu o 2 proc. w stosunku do propozycji KE. Cypryjska propozycja opiewa na sumę 1,73 bln euro w cenach z 2025 r. (1,95 bln euro w cenach bieżących), co daje 1,23 proc. unijnego DNB. Została jednak odrzucona przez tzw. kraje oszczędne, do których - obok Niemiec - należą także Holandia, Dania i Szwecja. Według nich zaproponowane cięcia są za małe. (PAP)
mce/ rtt/