Komisarz Unii Europejskiej ds. obrony Andrius Kubilius wyraził opinię, że w Europie potrzebna jest Rada Bezpieczeństwa, złożona z pięciu państw, w tym Polski. Swoją propozycję przedstawił w sobotnim wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Repubblica”.
W rozmowie z rzymską gazetą, przeprowadzonej podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, Kubilius oświadczył: „Zaproponowałbym instytucjonalizację formatu E5, który okazał się bardzo pomocny na przykład przy omawianiu gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy”.
Unijny komisarz odniósł się w ten sposób do nieformalnej grupy współpracy pięciu największych europejskich państw w dziedzinie obronności: Francji, Niemiec, Włoch, Polski i Wielkiej Brytanii.
„Uważam, że potrzebna jest europejska Rada Bezpieczeństwa, stara propozycja Merkel i Macrona. Moim zdaniem powinni w niej zasiadać stali członkowie, na przykład Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Polska; ewentualnie także Zjednoczone Królestwo i do tego szefowie instytucji UE — Komisji i Rady” - stwierdził Kubilius.
Dodał, że pozostałymi członkami byłyby rotacyjnie inne państwa, a Rada powinna mieć kompetencje decyzyjne, co - jak przyznał - mogłoby wymagać zmian traktatowych. „Na razie należałoby ten format zinstytucjonalizować, uczynić go stałym”- podkreślił pochodzący z Litwy komisarz UE.
Zapytany o to, czy potrzebne jest europejskie wojsko, Kubilius wyjaśnił, że jego propozycja nie oznacza zastąpienia armii narodowych, „ale uważam, że musimy być gotowi zastąpić zasoby i wojska, które Amerykanie przeniosą z Europy”.
„Potrzebne są siły zbrojne, liczące 80–100 tysięcy żołnierzy, odgrywające istotną rolę, by były naszym kręgosłupem bezpieczeństwa w Europie. To kolejne wielkie wyzwanie, które teraz przed nami stoi. Musimy zastanowić się, jak w przyszłości zapewnić europejską siłę szybkiego reagowania” - powiedział Kubilius.
Unijny komisarz oświadczył też, że „Rosja jest największym zagrożeniem dla Europy”.
„Nawet gdyby udało się osiągnąć pokój w Ukrainie, czego wszyscy sobie życzymy, musimy zrozumieć, że Putin będzie kontynuował swoją gospodarkę wojenną. Nie powinniśmy patrzeć na wydatki nominalne, choć i tak mówimy o 150 mld euro rocznie. Jeśli porównamy to z siłą nabywczą Rosjan, to mówimy o kwocie porażającej: wydają 85 proc. tego, co wszyscy Europejczycy przeznaczamy na obronę” - oświadczył komisarz UE do spraw obrony.
Litewski komisarz wyraził też opinię, że Rosja „mogłaby być gotowa do zaatakowania nas w najbliższych latach, nawet już w przyszłym roku”.
„A gdyby chciała przetestować artykuł 5 NATO, mogłaby to zrobić też przy wykorzystaniu milionów dronów. A my wciąż nie jesteśmy gotowi, by obronić się przed murem dronów” - stwierdził Kubilius.(PAP)
sw/ piu/