Po przegranej premiera Viktora Orbana w wyborach na Węgrzech blokowane przez niego środki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro mają szanse w końcu zostać uwolnione – ocenił w poniedziałek w rozmowie z PAP Tomasz Zając z PISM.
Według wyników obliczonych na podstawie niemal 99 proc. przeliczonych głosów na Węgrzech partia TISZA Petera Magyara może liczyć na 138 mandatów w 199-miejscowym parlamencie Węgier. Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem Orbana otrzymała 55 mandatów. Do parlamentu wejdzie też skrajnie prawicowa partia Mi Hazank, która może liczyć na sześć miejsc. Wynik Tiszy daje jej większość niezbędną do zmiany konstytucji oraz ustaw przyjętych przez kolejne rządy Orbana. Orban pogratulował już zwycięstwa rywalowi.
W opinii analityka ds. Unii Europejskiej Tomasza Zająca z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych wygrana partii TISZA z Peterem Magyarem na czele oznacza znaczącą zmianę w stylu prowadzenia polityki Budapesztu względem Brukseli. – Orban był osobą, która prowadziła politykę w sposób bardzo konfrontacyjny i prorosyjski. Teraz można spodziewać się odejścia od takiej formuły, chociaż nie należy mieć złudzeń. Prawdopodobne jest też zmniejszenie częstotliwości sięgania przez Węgry po weto, za pomocą którego blokowały one różne postanowienia unijne wymagające jednomyślności – wyjaśnił ekspert.
Jednym z nich jest zablokowanie w marcu przez Orbana pożyczki dla Ukrainy o wartości 90 mld euro. Środki blokowane przez Węgry mają być przeznaczone na usługi publiczne i wzmocnienie obronności w związku z trwającą wojną z Rosją. Sprzeciw Budapesztu doprowadził do impasu wśród najwyższych unijnych urzędników, zmuszając państwa członkowskie do szukania innych dróg do przekazania środków dla Kijowa, z pominięciem Węgier. Wraz z zablokowaniem pożyczki Orban postawił ultimatum: wznowienie tranzytu rosyjskiej ropy przez rurociąg „Przyjaźń”, który jest objęty ukraińskimi sankcjami.
- Chociaż w głosowaniu w Parlamencie Europejskim zatwierdzającym pożyczkę przedstawiciele partii TISZA głosowali przeciw lub wstrzymali się od głosu, nie spodziewam się, żeby Peter Magyar dalej blokował te środki. Zresztą Ukraina bardzo potrzebuje tych pieniędzy, żeby mieć płynność finansową. Tutaj naprawdę czas jest bardzo istotny – podkreślił Zając. Przypomniał, że ze względu na impas wokół tej kwestii Komisja Europejska w ostatnich tygodniach zawiesiła działania w tej sprawie, czekając na bardziej sprzyjające okoliczności polityczne po węgierskich wyborach.
Zapytany o uwolnienie środków zamrożonych przez UE, a przeznaczonych dla Węgier z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i Funduszu Spójności, analityk odpowiedział, że także w tej kwestii można liczyć na szybkie decyzje ze strony Brukseli. Jako argument podał przykład Polski, gdzie po wyborach parlamentarnych z października 2023 r. już w lutym 2024 r. Komisja Europejska odblokowała wcześniej zamrożone fundusze unijne, a pierwsza transza wpłynęła na polskie konta dwa miesiące później, w kwietniu 2024 r.
Agencja Reuters podała, że ok. 18 mld euro z Funduszu Spójności jest zamrożonych z powodu obaw dotyczących praworządności, korupcji i braku ochrony praw mniejszości na Węgrzech. Kwota ta odpowiada ok. 8 proc. spodziewanego produktu krajowego brutto (PKB) Węgier w tym roku. Dodatkowo 10,4 mld euro przyznane w ramach KPO także jest obecnie niedostępne dla Węgrów.
Analityk z PISM zaznaczył zarazem, że wygrana Petera Magyara nie oznacza zwrotu o 180 stopni w stosunku do polityki zagranicznej, prowadzonej do tej pory przez Viktora Orbana. – Magyar odzwierciedla poglądy polityczne społeczeństwa węgierskiego. Znamy jego wypowiedzi, w których wyraźnie dał do zrozumienia, że nie będzie w sposób aktywny zabiegać o akcesję Ukrainy do Unii Europejskiej, ale przedstawi tę kwestię do akceptacji w referendum – powiedział rozmówca PAP. Dodał, że sprawa zależności energetycznej Węgier od Rosji zapewne także może być kłopotliwa dla nowego szefa węgierskiego rządu, którym będzie prawdopodobnie Magyar.
- Nie należy też oczekiwać, że Peter Magyar będzie w forpoczcie proeuropejskich polityków w Unii. Forma prowadzonej przez niego polityki ulegnie zmianie, ale jeśli chodzi o treść, spodziewałbym się raczej korekty niż rewolucji. Jego ugrupowanie TISZA należy do Europejskiej Partii Ludowej (EPL), chadeckiego najliczniejszego ugrupowania w aktualnym Parlamencie Europejskim. Podczas styczniowego głosowania nad wotum nieufności dla przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen członkowie partii TISZA nie pojawili się na głosowaniu, mimo nałożonej dyscypliny, co poskutkowało nałożeniem na nich sankcji przez EPL. W ten sposób Magyar chciał zadać kłam twierdzeniom Orbana, że jego partia sterowana jest z Brukseli – przypomniał Zając.
- Myślę, że politycy Tiszy będą się starali utrzymać swój wizerunek jako partii niezależnej i samosterownej. Spodziewam się, że Magyar często nie będzie zgadzał się z polityką Brukseli, właśnie przez uwarunkowania wewnętrzne – dodał.
Marta Zabłocka (PAP)
mzb/ pś/ mhr/